Co kot robi w Kosmosie?

Winna wam jestem wyjaśnień, jak to się w ogóle dzieje, że przesyłam wam wieści z zaświatów. Rzecz zawiła, ale da się wyjaśnić. Zanim jednak się tego podejmę, muszę wam przedstawić Fargo. 

Fargo zaraz po Szamanie Mako, Sąsiadce z psem oraz PP, pojawił się jak gdyby nic w Nadwymiarze i zaoferował swoje usługi w zakresie dostawy międzywymiarowego internetu. A ja tu pękam z emocji, żeby komuś to wszystko opowiedzieć. A on, że wszystko ogarnie. A ja, że chcę pisać, pisać, pisać. Dość mam już robienia czegokolwiek innego. Skoro tu jest raj, chcę mieć swoją pasję. 

A on, że nie ma sprawy. I się zaczęło. 

Fargo wygląda dokładnie tak, jak się nazywa. Czyli jak wszyscy bohaterowie filmu Fargo. Prawdopodobnie, gdy kręcono ten film, ogłoszono casting, po czym dobierano aktorów według klucza podobieństwa do tego tu Fargo, by nakręcić film o tym tu Fargo. No i faktycznie się udało. Jego historia pięknie wpasowuje się w losy bohaterów. 

Ale nie wyprzedzajmy faktów. Dobra, jak on to robi? W sensie: internet?

Otóż robi to tak. Żeby się nie pomylić. Najpierw wytwarza pole (elektryczne? magnetyczne? galaktyczne?) między mną a – tu nie uwierzycie – KOTEM, który jest łącznikiem przewodnictwa (elektrycznego? magnetycznego? galaktycznego?) i przekazuje treści wprost z mojego umysłu ku waszym urządzeniom do internetu podpiętym. Ot i cała filozofia. 

Wszystko to wygląda niepozornie, jednak warunkiem działania układu jest obecność kota. 

Tylko jeden kot tak działa. Nazywa się (nomen omen) Wifi. 

Wiem z poprzedniego życia, że koty faktycznie wytwarzają jakieś pola (skrzą iskrami i takie tam), a Fargo potrafi to wykorzystać. A że wymiar, do którego wysyłam treści ze swojego umysłu jest wyjątkowo zaśmiecony, kot musi posiadać wielką moc. I taką moc ma tylko Wifi. 

Musiała ze mną zamieszkać. Nie było wyjścia. Teraz mam, kurde, kota, psa, Szamana Mako i czasami, rzadko, właściwie to NIE przychodzi Fargo. On jest z tych informatyków. Wiecie. Nigdy nie ma czasu, zawsze się spóźnia, a na twarzy ma bezkresną nieobecność. 

Jeszcze słowo o technicznym aspekcie sprawy. Wiecie, czemu koty nie zbudowały sieci telefonii komórkowej, czy jakiegoś tam kociego internetu? Bo im to niepotrzebne. Koty porozumiewają się telepatycznie. Albo w ogóle. 

Bo w gruncie rzeczy, na cholerę tyle gadać?

PS. Szaman Mako sprawdził powyższy opis układu i powiedział, że technicznie nie ma się do czego przyczepić. 

PS2. psychoplacki.com

Kot musi posiadać wielką moc. I taką moc ma tylko Wifi.