Bardzo ciekawe uczucie

Oprócz tego, że jestem krukiem i panterą, przyjęłam za oczywistą jaźń zorzy polarnej. Tym bardziej, że już o tym wspominałam. Szaman narzeka, że niewiele z tego rozumie, ale facet zawsze niewiele rozumie, zwłaszcza gdy go wiecznie nie ma, bo jest na biegunie północnym*. 

Wracając do schizofrenii mojej świadomości – można rzec, że ona się pogłębia, multiplikuje, a nawet nawiązuje nowe połączenia z jaźniami innych, przez co staje się nieobliczalna. 

Jak matematyka. 

Zapytałam Ewelement, co o tym myśli. Czy można być jednocześnie Noemi, Sechmet, Guovssahas oraz częścią wspólną zorzy polarnej należącej do kogoś innego? Bo to już na pewno nie jest żadne zwykłe rozdwojenie jaźni, ale jaźń podniesiona do potęgi którejś tam. Ewelement uznała, że owszem, to jest możliwe. A na pytanie, ile tego jest (jaźni?) – obliczyła błyskawicznie, że nieskończoność. 

Poraziło mnie, ale tylko na moment. Miało to miejsce akurat tego wieczoru, gdy przypłynęłam do niej pociągiem (tu są pływające pociągi) przez Ocean Pomarańczowy. Opowiadałam, że gdy czekałam na peronie, nagle bez żadnego ostrzeżenia (to się zawsze dzieje bez ostrzeżenia) – uniosłam się nad torami i zawisłam na niebie, nie zdążywszy się nawet zorientować, jaki rodzaj bytu przybrałam. Gdy pociąg przyjechał, wciągnęło mnie do środka, miękko posadziło na fotel pasażera i oto znów byłam człowiekiem. Obejrzałam dłonie, rzuciłam okiem na odbicie w szybie. Tak, to ja. Ale co się działo przed chwilą?

Mogłyśmy spekulować. Czy na ten moment stałam się chmurą, czy wiatrem? Ostatecznie nie ustaliłyśmy. Nic dziwnego, że Ewelement tak z tego wybrnęła. Natychmiast uznała, że mogę być wszystkim, a skoro mogę być wszystkim to jest mnie nieskończoność. Proste. 

Jak to jest być kimś innym niż człowiek? 

To bardzo ciekawe uczucie. I to jest właśnie introligatorska fraza. Nie znoszę takich fraz, bo zabierają całą temperaturę kolejnych słów, które mają oddać to, jak ciekawe jest to uczucie. 

Ale nie jesteśmy na warsztatach literackich. Na warsztatach poznałam Nemocję i wystarczy. Cel osiągnięty. Poznać Panią Mroku to największy wygryw. Nie zgadzacie się ze mną? Macie prawo. Ale prawda jest taka, że dopóki nie zawrzecie znajomości z demonem – dopóty jesteście w czarciej zapadce. Demon szaleje w waszym życiu, robi totalny bardak, a wy nawet nie wiecie jak wygląda. Nie wiecie, gdzie jest. Nie wiecie, co knuje. Nic nie wiecie. Trzęsiecie portkami, żeby go nie spotkać. Nic bardziej zgubnego. 

Demona trzeba nie tylko spotkać, ale wręcz za rękę złapać, przyciągnąć do siebie i zatańczyć! I potem tylko patrzeć, jak jego lodowate oczy topnieją pod waszym spojrzeniem. 

Jednak nie mam czasu na Nemocję. Szukam Nuny. Znów poszłam do lasu. Nawet jakąś kobietę z wózkiem pytałam. Czy nie widziała ocetolota? Nie. Co dalej? No co. Chrzanić dzika. Niechże go spotkam. Powiem mu. Powiem mu: Za mały las?! Trzeba ryć akurat tu, gdzie ja chodzę?! Ocetolota szukam?! Straszyć się zachciewa. Walnij się lepiej w ryja. Tak powiem, jak tylko spotkam bestię. 

Ale nie spotkałam. 

Nuny też nie spotkałam. 

Wróciłam do domu i opowiedziałam o wszystkim No. A ona wzruszyła ramionami nie uznając straty i to właściwie była cała jej reakcja na moje przygody. Ma rację, dziewczyna. Z kotem jest dokładnie tak, jak z facetem. Kota się nie szuka. Na kota się czeka. 

A czekając żyje się, żyje, ŻYJE!

Nieskończonością żyć. 

Tymczasem miałam wam opowiedzieć, jak to jest. Jakie to uczucie żyć nieskończonością żyć? 

TO BARDZO CIEKAWE UCZUCIE. 


* Zorza polarna występuje na biegunie północnym i południowym jednocześnie. Jedno i drugie halo stanowi wzajemne odbicie lustrzane. To jedność, ale oddalona od siebie totalnie.