Ile razy jesteś człowiekiem?

Nie mam żadnego powodu, aby utrzymywać to w tajemnicy. Tajemnica jest w ogóle sprawą dyskusyjną. Potrzeba utrzymywania sekretów zwykle służy celom niecnym, takim jak wyprowadzenie kogoś w pole, pozbawienie prawa do wiedzy, podkopy, jątrzenia, tego typu przedsięwzięcia.

Nie żeby zaraz gadać o wszystkim. Jednak ta sraczka z „nie mów nikomu” jest swego rodzaju przemocą. Obarczeniem. Wepchnięciem w ciasną klatkę milczenia bez szans ucieczki od emocji sekretem wywołanych.

Pręgierz.

To ja chrzanię. Dzielę się. Dzielę się odkryciem, które – jak mniemam – ma niebagatelny wpływ na losy ludzkości.

I tu znów pojawia się dylemat: co mnie losy ludzkości obchodzą? Gatunek ten wszak jest jak stonka ziemniaczana, banda żarłocznych mrówek wyżerających planetę do cna i plujących jadem niestrawionych resztek po tej resztce lasu, którą zostawiła. To zagłada ładu natury. To zlepek bezsensu. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent populacji, która robi rzeczy nielogiczne.

A jednak coś nie pozwala milczeć.

Czy to ta turkusowa łuna nadziei, którą budzi radio Nowy Świat? Czy blask komety nad horyzontem, który przypomina uśmiech dziecka? No nie wiem.

Wiem tylko, że nadchodzi czas, gdy lepiej będzie znać języki obce. I tu dochodzimy do sedna. Otóż, drodzy Państwo, odkryłam doskonałą metodę nauki języków obcych w try miga.

Zaczęło się jak zwykle „przypadkiem” i rozkręca w tempie huraganu. Najpierw był rosyjski i na tym by pewnie spoczęło, gdyby nie Eve i kilka pomysłów na przetłumaczenie książek na niemiecki. Potem poleciała piosenka po włosku, a Szaman zaczął się uczyć hiszpańskiego. W przełożeniu na angielski, rzecz jasna. I tak oto przyswajam pięć języków. Naraz.

Rozpatruję szósty.

Klawiatur mam sześć. Przeskakuję wśród nich jak zając i niech nikt się nie dziwi, że nie używam emotów. Nie mam czasu.

Na głupoty.

Może to brzmi zabójczo, ale uczenie się jednego języka nie ma sensu. Zasady z kosmosu, słowa obce, drut kolczasty w gardle. Jakbyś chciał kostkę rubika złożyć z jednej ściany. Nie da się.

Ale już sześciu? Zasady podobne, słowa zbliżone, logika bez zarzutu. I nic się nie myli. Chyba że po pijaku, ale to z każdym tak będzie.

Dziś mi się śniło, że śpiewam po hiszpańsku.

Nie wierzę w sny prorocze.

Wierzę w rzeczywistość.

Noemi Susenbach