Because of you

Szaman wypłynął w morze. Zanim wypłynął, zrobił coś, co wprawiło mnie w stan osłupienia. Zgolił brodę.

Na taki trzydniowy zarost.

Pytań, które się nasuwają po takim akcie jest bez liku. Wątki cisną się masowo, a że jest ich właśnie tyle, żaden nie przeciśnie się przez zdławione gardło. Przemilczałam sprawę i teraz nie wiem, od którego, pozostawiona w ciszy mieszkania Wió, mam zacząć. Może od podania danych?

Moja galaktyka nazywa się Strzyża, znajduje się w konstelacji Wrzeszcz w gwiazdozbiorze Gdańsk. I chciałabym, żeby powiedział to jakiś Niemiec.

Tymczasem chodzi o to, że w tej konkretnej galaktyce panuje moda na brody.

Do pielęgnacji bród przeznaczone, gęsto upchane po okolicy salony, a raczej STUDIA trychologii oferują nietanie usługi, dzięki którym mężczyzna może naprawdę powiedzieć o sobie, że jest mężczyzną. A przynajmniej tak wygląda. W sensie: dokonuje starań. Aby wyglądać. Jak mężczyzna.

Mój Boże, dane! Dane! Szaman nie pielęgnował brody w studiu, dawno miał brodę, od początku ludzkości miał brodę i gwizdał na kwestię jej strzyżenia. Oraz śmiał się. Ale rzadko, bo przecież prawdziwy mężczyzna nie śmieje się za bardzo. Półuszkieszkiem najlepiej. I tak, żeby nikt nie widział.

A dziś, przed wyjazdem DO ROBOTY ściął brodę. Ostrzygł. Wypielęgnował. I wygląda tak, że budzą się we mnie wszystkie demony naraz.

Nienawidzę każdej baby, która na niego spojrzy.

Ziazio. Noemi Susenbach

Idę do Ziarna.