Pocałunki Księgi Fatum

Mnie nie ominęło. Też zostałam ukąszona i to dwa razy. Pierwszy raz dawno temu, jeszcze w dzieciństwie. Ugryzła mnie żmija o imieniu Amma*.

Dlaczego mnie Amma ugryzła? Szatan Kometa ma na takie pytania doskonałą odpowiedź:

– Bo zabrakło miłości.

ZABRAKŁO. Jakież neutralne i czyste słowo!

Wczoraj był Ziarno. Przyszedł na kawę. Próbowałam zaparzyć, ale zapomniałam wlać wody do czajnika. Ziarno rzucił więc łacińską sentencją po polsku, że z pustego nawet Salomon nie naleje. Uprzednio mieliśmy do czynienia z kroplą oceanu pod sufitem, tym razem stała się rzecz równie niezwykła. Otóż ze wszystkich kątów mieszkania Wió jęły wylatywać niezliczone nasiona fasoli. W ciągu sekundy wypełniły przestrzeń tak szczelnie, że zawisłam w bezruchu i nic, kompletnie nic nie byłam w stanie zrobić. Można rzec: zamurowało mnie. Był to mur z ziaren.

Zabrakło miłości, bo zabrakło. Bo nie było. Bo ta wiecznie umierająca, rozmodlona matrona Święta Franciszka, matka Ammy – jej nie dała. A nie dała, bo nie dostała. I nie wie, skąd wziąć, więc wciąga kolejne kreski różańca zmuszając wszystkich wokół do tego samego.

Kiedyś wciągnęłam dwie kreski na próbę.

O mało mi zęby nie wypadły.

Księga Fatum. Noemi Susenbach

* o ukąszeniach ojców nie ma sensu wspominać. Starsi panowie nadają się tylko do kabaretu.