Może Narodzenie

Wicher się składa z powietrza. Ta właściwość pozwala się wciskać w najciaśniejsze zakamarki. Siłę wichru trudno przewidzieć. Można się domyślać na podstawie skąpych danych. Wynik i tak jest przybliżony. Albo, co prędzej, oddalony. 

Charakter wichru: uparty. Tym uporem, co nie znosi odmowy, a jeśli nawet, to pozornie. Nie spocznie, dopóki każdych drzwi nie otworzy. Dopóki każdej zapchanej, zapomnianej dawno dziurki od klucza do ostatniego paproszka z kurzu nie przedmucha. 

Wwieje się na opłatek, na toast, na chwilę, przycupnąć, zbłąkany talerzyk ledwo święconką napełnić. Symbolicznie, rzecz jasna, bez zobowiązań. I takiego bałaganu narobi, że wujek z dziadkiem w grobie leży. Któż pobieży? Nikt, wszyscy na pasterce. Zdystansowani społecznie, na osobnych biegunach po zero siedem – rozbujani. 

Tak, tak 
Przekażmy sobie znak
Pokoju nocnego 
Taboret nogami do przodu
Wujek z dziadkiem do grobu 
W imię ojca
Naszego
Świętego

Wicher to zmiana. Dziecko śmierci. Może Narodzenie?

Może Narodzenie. Noemi Susenbach