Déjà vu

Pisarze umierają powoli. Nie to, co gwiazdy rocka. Zamiast złotego strzału: operacje, worki, kroplówki i szeleszczące blistry przy łóżku. Nic, że pióro sprawne. Taki Pilch napisałby przecież niejeden chwytający za serce tekst piosenki dla niejednego narwanego w podskokach ku gardzieli śmierci gwiazdora. Z lekkością swojej rozedrganej parkinsonem ręki. A jednak świat porzuca geniusz i pozwala mu się rozpłynąć w nicość. 

A geniusz każdego mozolnego dnia swojego zmordowanego życia daje światu kolejną szansę. 

Déjà vu. Noemi Susenbach