Między celem a parapetem

Boże, nareszcie. Oddech uwolniony, skrzydła rozpostarte. Kości z siebie wyplątane. Siedzę na parapecie gotowa do lotu i obserwuję cel. Warto mu się przyjrzeć. Brak gotowości na spełnienie marzeń może być problemem. 

Między celem a parapetem rozpościera się droga. Najważniejsza część planu. Raz, dwa trzy, wybierasz ty. Zero jeden dwa, jednak wybieram ja.

Dzień to, czy noc? 
Słońce, czy Księżyc? 
Światło, czy bezlitosna czerń?

Między celem a parapetem. Noemi Susenbach