Planeta krokodyli

Nie wiadomo, co trudniejsze. Dopasować świat do swoich potrzeb, czy dopasować się do potrzeb świata? Pierwsze ma skutki dyskusyjne. A przynajmniej: ryzykowne. Jeśli bowiem dopasować świat do swoich potrzeb, dajmy na to w średniowieczu (lub współczesnej Polsce), może się okazać, że oto zamiast pędzić po kosmosie elipsoidalną planetą, dryfujemy na skorupie żółwia wśród bezkresu oceanu. Średnia przyjemność, choćby z tego powodu, że ocean zaśmiecony maseczkami.

Dopasować się do potrzeb świata? Też bywa z tym różnie. Jeśliby bowiem dopasować się do potrzeb krokodyla, nie rozmawialibyśmy dzisiaj. Ciężko by też było z ciotką Jadźką. Kogo nie wskazać, każdy wymaga cudów. Ich wypełnienie to herkulesowy heroizm podszyty mitologią. Słowem: bezsens. 

Dopasować się do swoich potrzeb? 

Ha, ha, ha, ha, ha!

Kiedy?

Planeta krokodyli
Noemi Susenbach