Różowy śnieg

A może zakwitną stokrotki? Jeszcze zdążą przed śniegiem. Śnieg to suknia śmierci. Samotność to jej pałac. Umarli czezną z nudów w swoich samotnych twierdzach. Dlatego tak często wracają. Każdy chce być potrzebny. Stokrotki: są. 

Dzieci z nich robią bukiety. Nie da się przetłumaczyć, nie zrywaj. Więdną potem w dłoni zakłopotanej mamy, której nie wolno daru wyrzucić, nie wiadomo skąd flakon, w ogóle… Jakby miała za mało na głowie. Jeszcze te stokrotki nieszczęsne. Kto to widział, żeby rosły zimą? 

Czasem je mniszek lekarski atakuje. Idzie żółty szwadron, próbuje tratować, nie ma szans. Stokrotki nie znają bólu. Są jak tarcza słoneczna, wali się i pali, a ta świeci. Cyfrowy zapis perfekcji. Mysz się nie przeciśnie, a co dopiero: perz. 

Wyglądają jak fraktal. Różowy śnieg. 

Śnieg
Noemi Susenbach