Impreza w tramwaju

Z głośnika radia kierowcy leci I’m in love with the coco. Leo niby pilnuje porządku, ale po pierwsze pozwala pisać po ścianach, po drugie nawet nie ma maski. W tyle spatynowany alkoholem Pasażer wyrywa gąbkę z siedzeń. Są dziewczyny. Jak to zwykle bywa, usiłują wprowadzić organizacyjny dryl. I jak to zwykle bywa: daremnie. Teatralnie zrozpaczone, jednak w głębi duszy rozbawione do łez, kręcą głowami z udawaną dezaprobatą i, cóż począć, rozdają ciasteczka. 

Mnie nie ma. Jadę siódemką do ZOO. Uwolnić lwy. 

PKP
Noemi Susenbach