Bajka* o kacie i jego ofierze

Wbrew wszelkim pozorom i utartym opiniom, w układzie kat – ofiara, najniebezpieczniejsze są ofiary. Straszliwy gatunek to ofiara losu. Trujący bluszcz. Morderca. Albo morderczyni. Both. 

Ktoś taki wręcz woła o rozdziobanie. Ciągle się potyka, w oczach przerażenie. Aż korci, żeby się rzucić do gardła. Taki łatwy łup! 

Tymczasem, niespodzianka. Ofiara losu jest ofiarą tylko z nazwy, pod jagnięcą skórą kryje się pantera, kot nie wydzielający zapachu, nie rzucający cienia. Pantera ma wszędzie cętki i język piekielnie giętki. Porusza się bezszelestnie i zawsze zaskakuje. Zaskoczyła mnie!, skarży się potem duch kata, ale nikt go nie słucha, bo wiadomo, że kat (a już zwłaszcza jego duch!) to jest kłamczucha. 

Ha, ha, ha. 


* to nie bajka. 

Krzyk
Noemi Susenbach