Lala z japońskiej porcelany

Najtrudniejsze są proste pytania. Trudno je znieść. Zwłaszcza, gdy się zna odpowiedzi. Wprowadzają zamęt, sieją wiatr. A chciałoby się tak bez zmian, nieruchomo w miejscu. Porcelanowa maska szybko wrasta w twarz. Wciąż ta sama rola, wciąż ten sam teatr. Matka. Żona. Furia biurwa. Ideał z gazety, gazetki szkolnej: wzorowa uczennica, córeczka tatusia. Lala. Kiedy obrócić: płacze. 

Łatwo ją robić na milion kawałków jednym uderzeniem drzwi od balkonu. I choć to niewysoko, upada boleśnie. Z pękniętych szczelin wylewa się rozpacz, ale gdy wstaje…  

Zaczyna wiać.