Po co?

Ktoś ci mówi, w co wierzyć, ale aż się trzęsie przy tym, musi przekonać, bo jak nie przekona, to może, o boże, jednak nie ma racji?!

Zdziwić się można, jak zabałaganione są korytarze świątyni. W piwnicach poćwiartowane zwłoki, sadzawki krwi i fetor. Bóg się nie ma gdzie podziać, trochę tu przycupnie, trochę tam, ale właściwie coraz mniej wygodnie, coraz bardziej straszno. 

Złożone ofiary gniją. Nikt ich nie chce. Jak tej sarny z pierwszego dnia świąt. Upolowana, wyrwana z życia, tymczasem wszyscy wege. Bóg też jest wege, przecież nie będzie padliny jeść. Patrzy tylko ze smutkiem, jak kolejne stworzenia giną w imię BOGA.