Teoria względności

Siedzimy z Mrówą w pokoju, nagle ktoś wchodzi, patrzymy: Einstein. My po sobie, aha, serio, ale nic. Cisza. Wtedy on wstaje i wychodzi. Po chwili wraca. Znów siada i siedzi bez słowa. 
Mówię do niego tak:
– Wiesz, kto tu przed chwilą był?
– Kto? – pyta zaskoczony. 
– Einstein.
– Ależ skąd! – protestuje Mrówa – To był Kandinsky.