Trzy dni po emce

A właściwie, co ja taka miła? Dlaczego toleruję brak szacunku dla moich decyzji? Czemu pozwalam, by ktoś mnie pouczał kategorycznym tonem koniecznie z tym NIE MOIM imieniem na końcu, chuj wie, specjalnie czy nie?

Jak to: niespecjalnie? Przypadkiem tak do mnie mówisz? Przypadkiem to Gonzo grzyby wziął. 

Trzy dni po emce. Noemi Susenbach

AJEM DE TAJGER

Ten obraz zaskakuje. Zamiast dumą, napawa niepokojem, a nawet dziwnym rodzajem smutku. Podobne uczucie towarzyszy wszelkim odkryciom, zderzeniu się z prawdą po latach poszukiwań. Eureka. Oto moja pasja. I co z tego? Poza świadomością, że ogrom pracy, który mnie czeka, wcale nie ustępuje ogromowi już dokonanemu. A ja taka zmęczona! A tak mnie plecy bolą! I ramię. Prawe. W łokciu. 

Człowiek spędza niezliczone wieczory na pitoleniu przy piwie, tymczasem dzieło życia nie tylko niedokonane, ale nawet nie zaczęte. Ba! Niezaczęty choćby trening, by owo dzieło stworzyć. Farby niekupione. Płótna niezdobyte. Myśl niezakiełkowana. Pędzla brak.

A czas leci. 
A świat się kończy.

Siedem książek. Siedem historii spisanych wartko, by umrzeć ze zmęczenia. A potem się narodzić i stwierdzić wreszcie, że nie chce mi się już pisać. 

AJEM DE TAJGER. Jestem tygrysem. Płynę przez czarną wodę. Opowiadam światłem. 

AJEM DE TAJGER. Noemi Susenbach

Przebudzenie

Czym jest wierność?

Pojęciem uszlachetniającym zniewolenie. Poświęceniem ciała i ducha. Ślepym oddaniem. 
I wiecznym tłumaczeniem: z kim, kiedy, o której, do kogo.

Wbrew utartym sloganom nie ma to nic wspólnego z szacunkiem. Nikt nie szanuje psa, ani drepczącej po ciasnym kojcu małżeństwa wiernej żony. Puszy się tylko ten, który wierności wymaga. Krótko trzyma smycz. Każde poluzowanie niesie ryzyko utraty. Przebudzenia. 

Przebudzenie jest jak pierwszy promień wiosny wśród śniegu. Wspomnienie dzieciństwa. Prostych uczuć. Czystej logiki. 

Należę do siebie. 
Decyduję o sobie. 
Moje życie. 
Moje ciało. 
JA. 

Przebudzenie to chwila tuż przed skokiem. W samiusieńki środek zaspy. 

Przebudzenie. Noemi Susenbach

Pegaz

Sytuacja wygląda tak. Siedzę w fotelu, sączę ze szkła, pykam z cybucha oraz słucham muzyki. Dyskoteka z lat nastoletnich, coś pięknego. W głowie cudowna pustka. Noc za krótka jak moja sukienka. Nic nie poradzę, że skrzydła mam piękne. Nic nie poradzę.

Jestem Pegazem. 

Pegaz. Noemi Susenbach

Ivory

Teraz odwrotnie. Słonie polują na ludzi. Krew się leje, rzeź. Giną młodzi i starzy, osamotnione niemowlęta umierają z głodu. Przyczyną zagłady jest kolor kości. Słonie upodobały sobie ten odcień tak bardzo, że obwieszają się nią, rzeźbią z niej klamki i figurki. 

Największym powodzeniem cieszą się jednak miniaturki człowieka wykonane z ludzkiej kości. Człowieczek podobno przynosi szczęście. Tylko z trąbą do góry.

Ivory. Noemi Susenbach