Przepraszam

A więc przepraszam. Za każdą krzywdę, każde słowo, każdą dręczącą mnie myśl. Za każdą chwilę, którą poświęcam nie sobie. Za smycz na swojej szyi, za własną niewolę. Za żal, którego wyrwać z siebie nie umiem, bo wnika zbyt głęboko – do mikrootworów w kościach, do ich gąbczastej tkanki. 

A więc przepraszam. Za pretensje. Za zbyt niską ocenę. Za ocenę w ogóle. Za ustępstwa i na wszystko zgodę. Cztery browary wieczorem. Pół paczki fajek. I wysokie obcasy rujnujące mi zdrowie. 

Przepraszam. Że wybaczyć nie mogę. Chłodu, dumy, milczenia. I przełkniętych łez.

Niedźwiadek. Noemi Susenbach
(olej na płótnie)

Rysunki naskalne

Wyłączam telefon, nie mam sił na dzwonek. Ani tym bardziej na żadną rozmowę. Opinię. Elokwencję błyskotliwą. Cięte riposty. I szereg roszczeń, pouczeń, jaka to niby powinnam być. Co robię źle, a co dobrze. I jak się właściwie nazywam.

Bądź taka, nie bądź taka, bądź taka, nie bądź taka…

Baba z góry też gada. Dzwoni jej tam non stop. A ja wybieram ciszę. Raczej śpiew ptaków. Zanurzam się w kolorach, w nieskończoności barw. Mam mnóstwo pracy. Muszę ocalić Dżunglę. Od zapomnienia. 

Ktoś mówi: nie walcz z całym światem! Tymczasem ja nie walczę. W milczeniu tworzę własny. 

Krzyk

Dziewiąta trzy. Rodzi się Krzyk. Przybiera postać dziewczynki, która słucha Bauhausu, ma tatuaże na plecach, a na twarzy tusz. 
Rozmazany.
Od łez. 

WSZYSCY WYPIERDALAĆ!!! 

A najbardziej kot. 

Krzyk. Noemi Susenbach

Pegaz

Sytuacja wygląda tak. Siedzę w fotelu, sączę ze szkła, pykam z cybucha oraz słucham muzyki. Dyskoteka z lat nastoletnich, coś pięknego. W głowie cudowna pustka. Noc za krótka jak moja sukienka. Nic nie poradzę, że skrzydła mam piękne. Nic nie poradzę.

Jestem Pegazem. 

Pegaz. Noemi Susenbach

Ivory

Teraz odwrotnie. Słonie polują na ludzi. Krew się leje, rzeź. Giną młodzi i starzy, osamotnione niemowlęta umierają z głodu. Przyczyną zagłady jest kolor zębów. Słonie upodobały sobie ten odcień tak bardzo, że obwieszają się nią, rzeźbią z niej klamki i figurki. 

Największym powodzeniem cieszą się jednak miniaturki człowieka z ludzkiej kości. Człowieczek podobno przynosi szczęście. Tylko z trąbą do góry.

Ivory. Noemi Susenbach

Gorejący krzak

Krew, rozpalona Ziemia. Tętni pędzona rytmem. Jeszcze tylko kilka uderzeń, jeszcze tylko: wdech 
wydech, wdech, wydech… 

Słyszę rozmowę kotów. W powietrzu czuć pomruk gniewu. Koty się raczej nie boją. Człowiek, owszem. Lęk jest emocją piskliwą, z wyglądu: istna mysz. Albo pająk. Albo też coś, czego nie ma. Przynajmniej nie rzuca cienia. 

Gałęzie to kości drzew. Meteoryty dendryty. Pod wodą jest skarb ukryty. Brzozy go strzegą i duchy święte. I niespalone wiedźmy przeklęte. 

Czasem się trzeba czołgać. W mroku są mgły i trumny. 

Mówi się: człowiek rozumny

Gorejący krzak
Noemi Susenbach