Narada w kosmosie

Tymczasem w kosmosie narada. Czy warto wysyłać meteoryt? A może wiatr słoneczny, mała burza i z głowy. Sami się zniszczą, orzekają wreszcie planety. 

Niby słońce, niby wiosna, a tu takie nastroje. Korytarze świadomości się mnożą, w tym samym czasie odbywa się droga przez lochy i gwiazdy. 

Człowiek nie może bać się śmierci, śmierć jest mu nieznana. Człowiek boi się życia. Każdy dzień to fraktal. Budzisz się, działasz, zasypiasz. Rodzisz się, żyjesz, umierasz. 

Odpowiedź jest w snach. 

Dzieci niczyje

Wiara. Bez niej życie nie ma sensu, choć teoretycznie da się żyć. Teoretycznie, bo w praktyce od zawsze ludzkość w coś wierzy. W przyrodzie wszystko jest po coś, więc wiara też musi mieć cel. Może to rodzaj kompasu, szukaj, szukaj, człowieku, spotkamy się kiedyś i wtedy wszystko zrozumiesz… 

Moment. A czemu człowiek tak daleko szuka? 

Moment. A po co człowiek w ogóle jest? Odklejony od reszty świata, żadnego zeń pożytku dla planety, wręcz przeciwnie, same szkody. Błąd ewolucji? Błędy ewolucji są eliminowane w przyrodzie bezwzględnie, więc może raczej: program? 

Jesteśmy z innej planety, z innego kosmosu, skądinąd, dokąd tęsknimy, czego szukamy. Jesteśmy dzieci niczyje, nasi kosmiczni rodzice podrzucili nas jak kukułki, zostawiając na pastwę samych siebie.

Tylko droga, droga bez końca, bez początku, odwieczna podróż. Sens w każdej sekundzie, cel w każdym z każdej sekundy istnieniu. Światło to nie punkt na końcu wszechświata. To ogień, który płonie w nas. 

Cząstka Boga

Węgiel ma cztery wiązania, a jest w stanie związać wszystko. Nawet papę Grabka. Takie bondage natury. Papa Grabek, rozłożony na atomy, dogorywa pod łopatką. Śmierć? Śmierć, kochani, trzeba przytulić. I dać jej do czytania Pippi Langstrumpf. Biedna ofiara papy Grabka cała się trzęsie z samotności. Z braku ciepła. Z nie-miłości. 

Węgiel, pierwiastek z nieskończoności, cząstka Boga. Magia, której się nie dostrzega, ponieważ jest zbyt blisko. W środku. W rozpalonym piecu serca. 

Ja pierdolę, papa Grabek, wypierdalaj, albowiem zbyt długo to trwa i mówię to bynajmniej bez emocji. Po prostu rzucam zaklęcie w ogień, a właściwie zaklęcie samo się rzuca, usta się układają w taką właśnie frazę. 

Edukacja przydaje się do tego, aby naprawić szkody, jakie wyrządza. 

Niezidentyfikowany dywan latający

Cały dom dziewcząt w samych majtkach, muzyka, drinki i remont. Tymczasem ja tylko po efekt do gitary. Jestem niewidzialna, więc po co te nerwy, już mnie tam nie ma, już przemierzam kolejny sen, tym razem z przyjaciółką, która mi mówi, że właściwie to ją wkurwiam, woli tą drugą, co ma głos przez megafon.

Enjoy the silence, zanim ci się przyśni. Zanim wyciągniesz spod niej czerwony dywan, co, zdeptany, nawet nie pamięta, że tak naprawdę służy do latania. 

^^

Niezwykłe zjawisko astronomiczne w Jelitkowie

Najpierw kometa, potem deszcz meteorów, teraz to. Zaniepokojony milczeniem ośmiornicy kosmos bombarduje znakami. Problem w tym, że są na niebie. Najtrudniej zauważyć. 

Czy ktoś się zastanawia nad samotnością planet? Tak krążyć w odosobnieniu przez miliony lat, czyż nie markotno? Ciała niebieskie jak koty. Wzajemne oddziaływanie na odległość. Podobno Wenus uwodzi Marsa. Pluton w niełasce. Fuka na niego z daleka. Ziemia za to ze swoim Księżycem jak stare, dobre małżeństwo. Śpią w oddzielnych sypialniach. 

A Saturn wiruje. Sypie brokatem pierścieni jak wielka dama, co tańczy sama, poszedł smutny srebrny pan, a ta dalej, dalej w tan. 

Ø

Kosmici

Mieszkam z tyłu głowy. Mieszkanie kupione jest z honorarium za książki. Spory metraż, obejmuje cały świat. Albo i kosmos, kto wie? Może przeźroczyści kosmici, o których pozornie nic nie wiadomo, czytają po cichu nasze wersy? Przechwytują je w locie, prosto z głów, zanim jeszcze zmienią się w czerń liter, zanim się z nich najedzą wydawnicze potwory. A potem rozprawiają na wieczorkach literackich: co poeta ma na myśli? 

Czy w ogóle ktoś to rozumie?!

Są tacy, co milczą. Nie zajmują głosu. Siedzą w ostatnich rzędach, w maleńkich notesikach szkicują choinki. A potem niby nic, tylko jakimś cudem zmienia się całe ich życie. 

^^Noemi Susenbach