Baby pamięci żałobnej rapsod

Wczoraj pełne wrażeń. Spotkanie z Bellą i Leo, konferencja medyczna, spacer po lesie. A potem dom się zaludnia, rozmowy do trzeciej nad ranem. Ledwie zasypiam, Baba z góry wali młotkiem. 

Przybija się do krzyża. 

Chwytam kij od szczotki, w odwecie walę w sufit, w suficie robią się dziury, stukanie nie ustaje. Wiadomości o treści: Jest niedziela, debilko! – odbijają się tylko od ściany. 

Nagle cisza. Czyżby koniec męki? Baba rozpięta na krzyżu kona? Płacze odkurzacz, płacze pralka. Pies nie płacze, bo zdechł. Żywot miał długi, wypełniony mozołem, drogą krzyżową polskiej kobiety: krzątaniną domową. Ale teraz już cisza, ostatni gwóźdź wbity, oko przez kruka wykolone, słowo w ciało (nieżywe) zmienione. 

A, nie! Czekajcie! Co tam się znów odpierdala?!

To Baba. 

Zmartwychwstała. 

Komunikat z planety Ziemia

6.6

Niedziela. Msza święta. W centralnym miejscu, na podwyższeniu, obwieszony błyskotkami mężczyzna z nadwagą pije alkohol. Przed nim wszyscy klęczą. Są dzieci. Jest ich dużo. Podobno składa się dzieci w ofierze. 

Albo gorzej… 

6.6

Nadaję z bazy. UFO gotowe odlecieć w każdej chwili. Gęstnieje Czarna Magia.

6.6

GORZEJ. 

Czarna Magia. Noemi Susenbach

Ponura kosiarka

Sobotni poranek. Gdzieś między przeszłością a snem, gdzieś między błękitem a czernią, czas się po zegarze rozjeżdża, ciało po pościeli rozciąga, gdy nagle, w jednej sekundzie brutalny, nieodwołalny wybuch, Hiroshima, Nagasaki: sąsiad, kurwa, kosi. 

Krzyk, jak w stop-klatce Napalm girl – niesłyszalny. Grzęźnie więc w gardle rozpacz po stokrotkach, pszczołach, niezapominajkach, wreszcie po: ciszy. Cisza w tym świecie przestaje istnieć, prawdopodobnie wkrótce wykreślą ją ze słownika, zniszczą, skoszą, spiłują, skuterem wodnym przeorzą. Mózg mi wybucha, padają pod ostrzem gorejące krzaki, znikąd ratunku, donikąd ucieczki. Wszystko wokół krzyczy, wszystko wokół płonie, płoną pisklęta, płonie jezioro, w płomieniach donikąd biegnie dziewczynka. Świat zmienia się w piekło, w piekielną, zażartą i wiecznie głodną wszechobecność człowieka. Homo sapiens, ja pierdolę. Po studiach kosiaryzmu. Trychologii stosowanej. Na wystrzyżonej jak pizda Strzyży. 

Nie mam już siły pisać. 

Nie mam już siły żyć. 

Schowałabym się do wanny, ale Baba z góry pierze.