Wolność

A jeśli sensem życia jest wolność? Zaklęta gdzieś w zakamarkach umysłu, w sercu, w mitochondriach, w dziedziczonej przez pokolenia pamięci przodków drzemie leniwie, aż obudzi się świadomość, że to właśnie o nią chodzi. A człowiek się miota, szuka, używa, ginie. Co by tu jeszcze ze sobą zrobić? Może coś kupić? Może gdzieś pojechać? 

Nic nie pomaga. I dopóki myśl jest jedynie kopią cudzej myśli – nie pomoże. 

Pogrzebana Miłość

Budzę się w nastroju szatańskim, gdyż sen mam iście szatański. To, co mi się śni, też jest konsekwencją szatańskich pomysłów i wygląda na to, że nie ma powodów, by nie wcielić ich w życie. A przy tym bawić się, bawić, bawić! 

Ach, jak ja was wszystkich kocham. A najbardziej kocham tych, tak zwanych wrogów. Czemu kocham? Bo bez nich by zabawy nie było. 

LOL. 

Ale pomalutku. Najpierw szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie. Ciało prawie wyłupane z choroby. Nazywam ją czerwonym smokiem, ładnie, prawda? No więc jestem prawie uwolniona ze szponów smoka, kości się goją, umysł odpręża. Sekwencja konsekwencji. Kiedy człowiek zdrowieje, w głowie mu wieje. A u mnie wicher, huragan! 

Lekarstwo szokująco szybko działa. Jest to najprzyjemniejsza kuracja świata. Będę tęsknić. Już tęsknię. 


Inteligencja

Inteligencja to taki zmyślny robot
Jeśli jej nie wytłuką
To się sama wytłucze

Inteligencji należy szukać w Pogrzebanej Miłości. 

Pogrzebana Miłość. Noemi Susenbach

PLAN A

Serio nic dziś nie zrobię? Nie napiszę książki, dzieła nie stworzę? Nie wychowam dzieci? Męża nie znajdę? O Boże?! 

Nie ogłoszę niczego, nie przekonam nikogo? Do swej racji? 

Nie nawiążę relacji?

Nie udzielę wywiadu. 
Nie ugotuję obiadu. 
Nie zrobię nic, żeby mi było „lepiej”.

Jest plan, że nawet się nie zaszczepię. 

Tylko kawę zaparzę, w fotelu osiądę i będę patrzeć na drzewo, jak nanometr po nanometrze pnie się ku rozpalonemu niebu, które przecież nie chce ode mnie żadnych osiągnięć, żadnych sukcesów, nic poza tą chmurą, którą powoli wypuszczam z ust. 

Poza tą chwilą, zanim nacisnę na spust.

Państwo zagubionych dzieci

Czym jest starość? Starość to powaga. Stan, w którym ewentualnie dopuszczalne emocje to: strach, długo, długo nic, potem znów strach i na końcu miraż gniewu, kilka fałszywych nut złości, jakaś zabłąkana nad kotletami łza, nic więcej. 

Broń boże, radość! Żadnych żartów, uśmiechów. Powaga to szczelna komora z dokładnie odliczonym zasobem tlenu. 

Czasem widzę takie dzieci. Nie mają zmarszczek, a już są stare. Idą przez ledwie rozpoczęte życie z ciężkim wiekiem do trumny ku najdoskonalej czarnej formie starości: śmiertelnej powadze.

Magda z Warszawy

Dwa browary. Konsultowane z lekarzem. 

Lista znajomych:

O BOŻE!!!

siedem siedem dwa tysiące dwadzieścia jeden

Liczę i doliczyć się nie mogę, tymczasem dzwoni Magda z Warszawy i teraz to już się nie doliczę. Cały świat! Cały świat! A może: kosmos? Hej, hej, z góry uprzedzam: noł-fakin-łej. Interesuje mnie tylko zabawa. Nie zamierzam bawić się sama. W ogóle nic nie zamierzam. 

Dwa browary po trzynastej, dość, że zimne, to w dodatku mokre. Spytajcie Bellę. Ma uprawnienia. I pieczątkę: 

PANI DOKTOR.

Wypisuje receptę, zalecenia ścisłe: dwa buchy nad ranem, dwa browary na czysto. Dżisas, kurwa, ja pierdolę, chwytam za pistolet, chcę strzelić, lecz ze śmiechu nie mogę. 

Demon zmienia się w węża. Wąż ma kolor czerwony. Sunie wewnątrz kości, pływa w ich purpurze. Wnika do szpiku. Wnika do szpika. Rodzą się erytrocyty. Po jakich rodzicach! 

Czy jest na sali geniusz, który mię rozumie?! 

To co leci, to jest chyba tango. La milonga. Za oknem lato. W doniczce zioła. W telefonie alert. Burza się zbliża. Wicher wichry woła. 

Riders on the storm… 

Lecę! Morze się samo nie opłynie. 

Koniec świata

John ostatnio w niełasce. Przy przemeblowaniu lampa się przekręca, John ląduje pod ścianą, zapominam o nim, urywa się więź. A jednak mi go brakuje. Noc zarwana, jeśli w ogóle można tu mówić o nocy. W czerwcu. 

Ale już i czerwiec się kończy. Na szczęście.

Wciąż wyglądam jakiegoś końca. Upodobane stają się mi wszelakie kresy, schyłki, ostateczności. Czy to znak nieuchronnego, na papkę przemielonego w publicystyce, literaturze, filmie oraz memach – końca świata?

Oby. Bo już, kurwa, nie mogę. 

Jeźdźcy Apokalipsy

Największe pierepałki człowiek ma z czasem. W każdym kontekście. Jako młody chce być starszy, jako starszy młodnieje. Uwięziony w przyjemnym wspomnieniu, bądź w szczytnym celu, nie może nawet trafić w kalendarz, a co dopiero się w nim poruszać. Ta podróż ma wiele skrótów. Żaden nie prowadzi do celu. 

Leci Lana del Rey. Doin’ time. Oż kurde, a teraz The Doors. Riders on the storm. 

Jestem wichrem. 
Burzą.
Blondyneczką niedużą
Mówią, że mam go kochać
Mówią, że mam z nim być
Na drodze jest morderca
Pozwól tym dzieciom śnić

W przydrożnym rowie leży but
Opadam na ziemię jak deszcz 
nut.

13:51

Wiersze bywają straszne. A przecież to tylko wiersze. Tak samo nierzeczywiste jak sny. Które też bywają straszne. A przecież to tylko sny. 

Czasoprzestrzeń

Przeszłość to pełno zakamarków, przyszłość: niespodzianek. Niewiele się od siebie różnią, ale najbardziej łączy je jedna rzecz. Obie nie istnieją. 

Są teorie, że człowiek nie jest jedyny w kosmosie, w co faktycznie wstrząsająco trudno uwierzyć. Tak samo niepojęte jak to, że człowiek nie jest jedyny na Ziemi. 

Lub na drodze krajowej. 

Kruk

Czekam na koniec tego miesiąca z upragnieniem godnym refleksji. Czy chodzi o zimę, której dedykowany jest styczeń, jakoby luty miał przynieść zrazu wiosnę? Czy może tkwi w tym oczekiwaniu nadzieja na kres:

  • Epidemicznej maskarady?
  • Żywota Baby z góry?
  • Świata?!

Wyglądając apokalipsy, codziennie chodzę do lasu. Mam tam swoją polanę na wzgórzu, skąd widać wieżę kościoła. I choć to blisko miasta, ostatnio słyszę kruka. Zadzieram głowę, a ten krąży nade mną prezentując ogromne, czarne skrzydła. Nagle kieruje swój lot w stronę sterczącego z wieży krzyża. Ląduje na nim. I śpiewa żałobną pieśń. 

Z chrześcijańskich mądrości można się dowiedzieć, że kruk na wierzchołku domu zwiastuje temu domowi rychłą śmierć.

To ma sens. 

Pegaz

Sytuacja wygląda tak. Siedzę w fotelu, sączę ze szkła, pykam z cybucha oraz słucham muzyki. Dyskoteka z lat nastoletnich, coś pięknego. W głowie cudowna pustka. Noc za krótka jak moja sukienka. Nic nie poradzę, że skrzydła mam piękne. Nic nie poradzę.

Jestem Pegazem. 

Pegaz. Noemi Susenbach