Wichrom potrzebna jest przestrzeń

MM wyraża nadzieję, że łapię oddech. Łapię jak łapię, ale czy go wypuszczam? Wszak wydech jest równie ważny, może nawet ważniejszy. Powietrze uchodzące z płuc wymiata z nich toksyny, wszelką smolistość i czerń. Wspomnienie kopniaka w brzuch oraz pięści na twarzy. Wstydu za kobiecość, wściekłości na własne łzy. Czego ryczysz?! wylatuje z ciała, boleśnie drapiąc gardło. Puste korytarze tętnic czekają na świeży tlen. 

Czarna dziura: owszem. Łapie, nie wypuszcza. Zasysa życie łapczywie, jakby go było za mało, jakoby nigdy dość. Pochłania światy i czasy, traumy i urazy, kopniaki, patriarchat. Leci w przestrzeń kosmiczną silne męskie ramię, leci głowa rodziny, leci żebro Adama. Mknie w czeluść prezes partii i gazująca policja. 

Kościół rozrywa na strzępy. Wygląda jak plakat aborcyjny faceta po zabiegu. Płaczą płaczki żałobne, jaka wielka szkoda! Ksiądz tak kocha dzieci, że każe im je rodzić. 

Łapiesz oddech? Zanim złapiesz, wypuść. Wyhucz, wykrzycz, wydudnij. 
Zmiana to wicher. 
Wichrom potrzebna jest przestrzeń. 

Wichrom potrzebna jest przestrzeń. Noemi Susenbach

Nie szukaj boga, mamo.

Siedzisz sama w mieszkaniu i się boisz. Boisz się, że nie masz racji. To znany lęk. Odganiasz się od niego dzielnie. Ale dziś nie masz siły. Już dość. 

Z tych zadań, które spełniasz – a chcesz ze wszystkich mieć piątkę, nawet jeśli naciąganą, nawet jeśli oszukaną, koniecznie piątkę! – akurat to masz niezaliczone

A może się uda? 

Patrzysz w telewizor i już wiesz, że nie. Nie uda się. 

Gdy człowiek zaczyna rozumieć, zwykle odczuwa gniew. Ten gniew trzeba szybko skierować na kogoś, bo jak uderzy, zaboli. Ty jesteś mądra. Kierujesz go zatem tam, gdzie na pewno nie doleci. Unia Europejska. Zachód. Harry Potter. Ukraina.

Marihuana! 

Potem kombinujesz, że do tego napierdalania kogoś ci jednak brakuje, kogoś konkretnego z krwi i kości. Szukasz celu. Wtedy w twojej głowie pojawiam się ja. Twój pakiet genów. Ja, czyli TY. Zanim pomyślisz, w panice strzelasz. Tak bardzo chcesz poczuć ulgę! 

Ale strzał ten boli bardziej, niż jakbyś celowała w siebie. Agresja, którą wybrałaś jest więc twoim własnym, wyjątkowo okrutnym samobójstwem. Assolutamente zbędnym. 

Logika ma swoje zalety. Jest prostsza niż krzyżówka. Wystarczy uwierzyć w to, co ISTNIEJE. Nie szukaj więc boga mamo. To ty jesteś Bogiem. Stworzyłaś mnie. 

Vaffanculo. Noemi Susenbach