Nie szukaj boga, mamo.

Siedzisz sama w mieszkaniu i się boisz. Boisz się, że nie masz racji. To znany lęk. Odganiasz się od niego dzielnie. Ale dziś nie masz siły. Już dość. 

Z tych zadań, które spełniasz – a chcesz ze wszystkich mieć piątkę, nawet jeśli naciąganą, nawet jeśli oszukaną, koniecznie piątkę! – akurat to masz niezaliczone

A może się uda? 

Patrzysz w telewizor i już wiesz, że nie. Nie uda się. 

Gdy człowiek zaczyna rozumieć, zwykle odczuwa gniew. Ten gniew trzeba szybko skierować na kogoś, bo jak uderzy, zaboli. Ty jesteś mądra. Kierujesz go zatem tam, gdzie na pewno nie doleci. Unia Europejska. Zachód. Harry Potter. Ukraina.

Marihuana! 

Potem kombinujesz, że do tego napierdalania kogoś ci jednak brakuje, kogoś konkretnego z krwi i kości. Szukasz celu. Wtedy w twojej głowie pojawiam się ja. Twój pakiet genów. Ja, czyli TY. Zanim pomyślisz, w panice strzelasz. Tak bardzo chcesz poczuć ulgę! 

Ale strzał ten boli bardziej, niż jakbyś celowała w siebie. Agresja, którą wybrałaś jest więc twoim własnym, wyjątkowo okrutnym samobójstwem. Assolutamente zbędnym. 

Logika ma swoje zalety. Jest prostsza niż krzyżówka. Wystarczy uwierzyć w to, co ISTNIEJE. Nie szukaj więc boga mamo. To ty jesteś Bogiem. Stworzyłaś mnie. 

Vaffanculo. Noemi Susenbach

Stos

Biegną. Słychać krzyki, groźby, bluźnierstwa. Mroczno. Wokół knieje, lasy, bór. A wśród tylko ta groza, ta rozwścieczona czymś tłuszcza. Zziajane zło przemyka wśród drzew.

Tłum poluje. 

Od kiedy wiadomo, że się szykują, czuć pod koszulą prąd. Owszem, jest strach, że boży gniew obróci się w naszą chałupę i to naszą córkę będą dziś gnać po lesie. 

Dlatego taka radość, gdy rodzi się syn. 

Dreszcz pod koszulą to też obietnica upojenia. Polowanie ma w sobie coś, o czym nie wie, kto nie spróbuje. To legalny narkotyk. I najtańszy, gdy ofiarą jest dziecko. 

Mrok coraz gęstszy. Szamotanina w lesie ustaje. Szybko. Ktoś nakłada pojmanej metalową obrożę, łańcuchem przykuwa do wozu. Ksiądz odprawia modły. 

Dziewczynka ma jasne włosy obcięte na pazia, gładką cerę. Do piersi przyciska szmacianą lalkę. Jest w szoku. Nie płacze. Jej błyszczące oczy wodzą nerwowo wokół, nad lękiem przeważa ciekawość. Jeszcze.

Pójdzie na stos. 

Stos. Noemi Susenbach

Nie. Ja się nie poddaję.