Biała sukienka

Emocje. Śni mi się gniew, fala duszonego ognia. Człowiek to dzikie zwierzę w białej sukience. Oparty o framugę, patrzy w lustro z wyćwiczonym zadowoleniem i sączy prosecco. Krew mu się burzy wobec wszystkiego, absolutnie wszystkiego, ale przecież… ale… 

Na uspokojenie są środki, szereg substancji. 

W gniewie najbardziej bolesna jest niemoc. 

Czy te oczy mogą kłamać?

Diabeł się ukrywa w szczegółach, które do czerwoności rozpala i do tej pory nieodczuwalne, nagle parzą. 

Człowiek się składa z yin yang. Jedno mama, drugie tata. Tymczasem jest coś jeszcze. Coś, co się w ten idealny układ dwóch kropel zupełnie nie wtapia. Kolor oczu. Gdy rodzice mają niebieskie, dziecko zielonych mieć nie może. Żadne to czary. Nauka po prostu, genetyka, pierwszy semestr. Gdzieś tu się piwny element plącze. 

Ależ ten diabeł piekielny. 

™Noemi Susenbach

Nagie zdjęcia

Wysokie czoło. Worki pod oczami. Zmarszczki. Opadające policzki. Siwe włosy. Piersi, uda, brzuch. Całe ciało, zwłaszcza w przebieralni. Albo u lekarza. Boże. 

Głupota. Niedouczenie. Palnięcie. Pomyłka. Niepamiętanie jakiegoś nazwiska, albo kraju. Nazwy wykonawcy piosenki. – Kto to śpiewa?
– NIE WIESZ?! 

Ośmieszenie. Wstyd. Brak racji. Brak talentu. Brak umiejętności. Nieodpowiedzialność. Kompromitacja. 

Przeszłość.

Jak nagie zdjęcia, które już dawno wyciekły do internetu, schowane na dnie szuflady, udają, że ich nie ma. 

Kobieta
Noemi Susenbach

Kolaż pod tytułem JEBNĘ

Coco Chanel z papierosem, ja z lufą. I podpis: kto się lepiej bawi?

***

Mam ochotę zrobić kolaż, przeglądam przeznaczoną dla kobiet myślących prasę kobiecą i czytam to tu, to tam, jak to teraz jest super, dzień kobiet, wystawa kobiet, festiwal kobiet, kongres kobiet, femi, sremi, wege, srege. 

REDAKCJA RADZI:

Panowie lubią wysokie obcasy.

I wydepilowane cipki.

Nowa kampania reklamowa (…) to prawdziwy prezent na Dzień Kobiet dla każdej z nas. Wziął w niej udział m.in. bardzo przystojny model Andrea Damante. Wypadł doskonale. 

Żeby to zrozumieć, czytam piąty raz. 

Wichrom potrzebna jest przestrzeń

MM wyraża nadzieję, że łapię oddech. Łapię jak łapię, ale czy go wypuszczam? Wszak wydech jest równie ważny, może nawet ważniejszy. Powietrze uchodzące z płuc wymiata z nich toksyny, wszelką smolistość i czerń. Wspomnienie kopniaka w brzuch oraz pięści na twarzy. Wstydu za kobiecość, wściekłości na własne łzy. Czego ryczysz?! – wylatuje z ciała, boleśnie drapiąc gardło. Puste korytarze tętnic czekają na świeży tlen. 

Czarna dziura: owszem. Łapie, nie wypuszcza. Zasysa życie łapczywie, jakby go było za mało, jakoby nigdy dość. Pochłania światy i czasy, traumy i urazy, kopniaki, patriarchat. Leci w przestrzeń kosmiczną silne męskie ramię, leci głowa rodziny, leci żebro Adama. Mknie w czeluść prezes partii i gazująca policja. 

Kościół rozrywa na strzępy. Wygląda jak plakat aborcyjny faceta po zabiegu. Płaczą płaczki żałobne, jaka wielka szkoda! Ksiądz tak kocha dzieci, że każe im je rodzić. 

Łapiesz oddech? Zanim złapiesz, wypuść. Wyhucz, wykrzycz, wydudnij. 
Zmiana to wicher. 
Wichrom potrzebna jest przestrzeń.