Szoszo

Wyobraź sobie, że jesteś ogniem. Twoim największym pragnieniem jest płonąć. Płomienie potrzebują wichrów, są zatem tam, gdzie najbardziej wieje. 

Wyobraź sobie, że jesteś ogniem. Wśród wichrów tańczysz z królową. Jest najpiękniejszą kobietą świata, czerwień jej włosów płonie jak pożar. Chcesz ją namalować, lecz tak cię onieśmiela, że trochę ci wstyd. Nie tylko ty padasz ofiarą jej czaru. 

Ach, jaką ofiarą! Jesteś jej krwią, paliwem, obudzonym ze starych, pożółkłych stron powieści – życiem. Pędząc ku zmartwiałym tkankom, rozcierasz chłód zapomnienia. Queen is back, mówią. Nieprawda. Podróż przecież wciąż trwa. Stuka kołami dzień za dniem.

Wyobraź sobie, że jesteś ogniem.

Wyobraź sobie, że jesteś lwem. 

Szoszo
Szaman Mako

Scena

Dzieciństwo. Szkoła. Apel z okazji Dnia Matki. Mam wyrecytować wiersz, ale ten, który dostaję od wychowawczyni, wydaje mi się pensjonarski i pusty, więc nikomu nic nie mówiąc, wymyślam własny. Jest wzruszający. Prawdziwy. Mój. Łamiącym się głosem przemawiam do mikrofonu. 

Efekt?

  1. Opierdol od wychowawczyni
  2. Opierdol od matki. 

Młodość. Śni mi się scena. Mam na niej wystąpić, ale nie pamiętam wiersza. Postanawiam wymyślić własny. Nie mam czasu. Postanawiam improwizować. Nie mam pomysłu. Wpadam w panikę. Znów dostanę opierdol?!

Dorosłość. Schodzę ze sceny. Zamiast występować, pora zacząć żyć. 

Wolność

A jeśli sensem życia jest wolność? Zaklęta gdzieś w zakamarkach umysłu, w sercu, w mitochondriach, w dziedziczonej przez pokolenia pamięci przodków drzemie leniwie, aż obudzi się świadomość, że to właśnie o nią chodzi. A człowiek się miota, szuka, używa, ginie. Co by tu jeszcze ze sobą zrobić? Może coś kupić? Może gdzieś pojechać? 

Nic nie pomaga. I dopóki myśl jest jedynie kopią cudzej myśli – nie pomoże. 

Pogrzebana Miłość

Budzę się w nastroju szatańskim, gdyż sen mam iście szatański. To, co mi się śni, też jest konsekwencją szatańskich pomysłów i wygląda na to, że nie ma powodów, by nie wcielić ich w życie. A przy tym bawić się, bawić, bawić! 

Ach, jak ja was wszystkich kocham. A najbardziej kocham tych, tak zwanych wrogów. Czemu kocham? Bo bez nich by zabawy nie było. 

LOL. 

Ale pomalutku. Najpierw szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie. Ciało prawie wyłupane z choroby. Nazywam ją czerwonym smokiem, ładnie, prawda? No więc jestem prawie uwolniona ze szponów smoka, kości się goją, umysł odpręża. Sekwencja konsekwencji. Kiedy człowiek zdrowieje, w głowie mu wieje. A u mnie wicher, huragan! 

Lekarstwo szokująco szybko działa. Jest to najprzyjemniejsza kuracja świata. Będę tęsknić. Już tęsknię. 


Inteligencja

Inteligencja to taki zmyślny robot
Jeśli jej nie wytłuką
To się sama wytłucze

Inteligencji należy szukać w Pogrzebanej Miłości. 

Pogrzebana Miłość. Noemi Susenbach

Bad trip Jasia i Małgosi

Domek Baby Jagi jest zbudowany z ciastek dla dorosłych. Gdy dzieci sięgają po te ciastka, czeka je niezły odlot. Albo zły, jak kto woli. 

Prawda jest jednak taka, że zło nie istnieje. Nie istnieje też dobro. Są emocje, różne ciekawe stany, deszcz, wiatr, lęk i smutek, wszystko to wieje na oceanie świadomości i nic z tego nie jest ani dobre, ani złe. 

Baba Jaga też nie jest zła. Ot, po prostu samotna kobieta po czterdziestce, która nie farbuje włosów. Każdy by się zeźlił, gdyby mu wpierdalać dom. No, może nie każdy. Ja mam nastrój obojętny, choć mój dom wpierdalają już od dawna glony, eugleny zielone. 

Im człowiek ma więcej, tym większy problem. 

Las. Z kory drzew wyciągam niedopałki. Nie mam nic do powiedzenia. A chciałoby się mówić. 

Bezdomność. Noemi Susenbach

PLAN A

Serio nic dziś nie zrobię? Nie napiszę książki, dzieła nie stworzę? Nie wychowam dzieci? Męża nie znajdę? O Boże?! 

Nie ogłoszę niczego, nie przekonam nikogo? Do swej racji? 

Nie nawiążę relacji?

Nie udzielę wywiadu. 
Nie ugotuję obiadu. 
Nie zrobię nic, żeby mi było „lepiej”.

Jest plan, że nawet się nie zaszczepię. 

Tylko kawę zaparzę, w fotelu osiądę i będę patrzeć na drzewo, jak nanometr po nanometrze pnie się ku rozpalonemu niebu, które przecież nie chce ode mnie żadnych osiągnięć, żadnych sukcesów, nic poza tą chmurą, którą powoli wypuszczam z ust. 

Poza tą chwilą, zanim nacisnę na spust.

Stado

Pochodzi z innego życia. Tunel jest ciasny i bolesny, ale innej drogi nie ma. Poród to ciężka praca. Tymczasem dziecko jest spore, waży sześćdziesiąt kilo, dokładnie tyle, co matka. 

Znieczulenia brak. Nie ma też monitora, USG, KTG. Żadnych położnych na sali. Jedynym lekarzem jest ból. 

*** 

Mars. Oręż oddaje za miłość, tonie w mokrym spojrzeniu, zasypia bezbronnym snem.
Wenus. Rozkosze zamienia w dzidę, wrażliwość przekuwa w stal. Ma apetyt na krew. Jak lew. 

Jedność jest Marsem i Wenus, dzieckiem i matką, kochanką i wojną, nocą i dniem. 

Lwią częścią siebie. 

Stadem. 

Lwem. 

Stado. Noemi Susenbach
(olej na płótnie)

Państwo zagubionych dzieci

Czym jest starość? Starość to powaga. Stan, w którym ewentualnie dopuszczalne emocje to: strach, długo, długo nic, potem znów strach i na końcu miraż gniewu, kilka fałszywych nut złości, jakaś zabłąkana nad kotletami łza, nic więcej. 

Broń boże, radość! Żadnych żartów, uśmiechów. Powaga to szczelna komora z dokładnie odliczonym zasobem tlenu. 

Czasem widzę takie dzieci. Nie mają zmarszczek, a już są stare. Idą przez ledwie rozpoczęte życie z ciężkim wiekiem do trumny ku najdoskonalej czarnej formie starości: śmiertelnej powadze.

Kolaż pod tytułem JEBNĘ

Coco Chanel z papierosem, ja z lufą. I podpis: kto się lepiej bawi?

***

Mam ochotę zrobić kolaż, przeglądam przeznaczoną dla kobiet myślących prasę kobiecą i czytam to tu, to tam, jak to teraz jest super, dzień kobiet, wystawa kobiet, festiwal kobiet, kongres kobiet, femi, sremi, wege, srege. 

REDAKCJA RADZI:

Panowie lubią wysokie obcasy.

I wydepilowane cipki.

Nowa kampania reklamowa (…) to prawdziwy prezent na Dzień Kobiet dla każdej z nas. Wziął w niej udział m.in. bardzo przystojny model Andrea Damante. Wypadł doskonale. 

Żeby to zrozumieć, czytam piąty raz. 

List od MM

Właśnie dlatego nie chciałam cię znać. Żeby potem nie czekać na twoją wiadomość. 

  1. Wpierdalasz mnie w czas przeszły, co widać w pierwszym zdaniu.
  2. Tą swoją bieganiną po kartonie przypominasz mi mnie. 
  3. Ból, ból, ból, ból i ból!
  4. Najchętniej bym te punkty teraz poplątała, żeby choć raz porządnie ci w głowie zamieszać!
  5. Ale piszę to w programie. 
  6. I się nie da. 

Nie ma takiego nadwymiaru, który nie ma swojego nadwymiaru. Zawsze jest jakieś BARDZIEJ. 

A ja bym chciała latać, beztrosko nad chmurami, tam jest taki salon biały, purpurowe kwiaty… I tak, jest, JEST! 

Otwarte okienko.