Naja haje

Kobra egipska to dwa metry długości. A nawet trzy. Przymycić ją w koszyku z figami? Chyba że wielki ten koszyk. Zatem kosz fig do komnaty królowej! I do widzenia. Albo raczej: żegnam, przynajmniej w tym życiu. 

Aspis, bo tak królowa nazywa swoją kobrę, dobrze zna jej plany. Mało kto przyjaźni się z wężem. Możliwe, że tylko jedna osoba na świecie. Kleopatra. 

Wojna jej depcze po piętach, a jeszcze kot chce się bawić. W Egipcie koty są święte. Samobójstwo samobójstwem, kotem należy się zająć. Gdy jednak przychodzi posłaniec z figami, Kleopatra przerywa igraszki, zwija papirus z listem pożegnalnym, daje go posłańcowi. Samobójcy nie wysyłają listów, czego nie wie Oktawian. Nikt tego nie wie. Kolejna tajemnica przyjaciółek. 

Ukłucie w ramię jest delikatne jak pocałunek. Prawie niedostrzegalne. To, co najważniejsze dzieje się przecież wewnątrz. Tam powstają korytarze karmiczne, którymi biegną bose stopy królowej. Za nimi bezszelestnie sunie Aspis, naja haje. 

Wierzchołek piramidy skupia energię kosmosu. Wspiąć się tam może tylko wąż. Jak zmienić się w węża? Nikt tak nie uczy życia, jak wróg. Czyż nie jest więc przyjacielem?

Nie ma, nie ma wody na pustyni. Tymczasem woda nie wystarczy. Potrzebna jest surowica. Kropla wężowej krwi. Ludzie? Jeszcze się nimi nacieszę. 

Jaguar

Dzikość ma kolor płomieni, konkretnie coś między czerwienią a błękitem, gdzie temperatura sięga poza umysł. Przy okazji kupuję w lumpie czerwone buty, są bardzo wygodne, zwłaszcza do trumny. A właściwie: do urny. Albo najlepiej poza system, do dżungli, żeby mnie w stopy nie kąsało. W dżungli panują zasady surowe jak mięso na tatar. Pulsuje krew. Przeważa dźwięk niski, piski małp wplecione są jak nitki w zamsz pomruku. Pomruk jest niesłyszalny, brzmi jednak najgłośniej, dokładnie jak strach, którego nie słychać, a przecież zagłusza wszystko.

Drzewa to też zwierzęta, albo raczej jedno zwierzę, bestia o nieskończoności oczu, tajemnicza, nieodkryta, zakodowana milczeniem. 

Pełno życia. Kielich niewyczerpanej energii, święty Graal. Każdy krok to przygoda, być albo nie być – oto jest pytanie, a właściwie: kim być – oto jest pytanie, bo w każdej chwili może skoczyć na plecy jaguar, wtedy następuje bardzo konkretna zmiana w życiu i wszystko co do tej pory stanowiło homo sapiens, staje się panthera onca.

Koty mają czuły węch, wszędzie zwęszą strach, wiedzie je nuta pomruku, rytm bębna serca. Polują sprawnie, jednym ruchem szczęk rozłupują czaszkę jak łupinę fistaszka. Trach. Przywarta do mózgu świadomość trafia do jaguarzych trzewi. Żadne piekło, czy niebo, po prostu flaki. Albo robaki. 

Dzikość cieszy się chwilą. Tym, że jest. Pierwotna natura jest logiczna jak fraktal. Nie warto się nie cieszyć. 

Little Girl

Czasem wpadam w panikę i wtedy mi się wydaje, że lecę w czeluść, żadnego oparcia, spadanie, wobec którego nic, tylko się poddać, pozwolić na rozczepienie własnych atomów, skąd wydobywa się energia jądrowa zasilająca czarną dziurę apokalipsy. Bum! Polecam książkę Mariny Perezagua, pt. Yoro, gdzie można znaleźć szczegółowy opis, co się dzieje z ludźmi podczas, a także po wybuchu bomby atomowej, tej zrzuconej na Hiroszimę. Bomba nazywa się: Little Boy. Po amerykańsku. 

Nie mogę czytać tej książki, jest zbyt straszna. 

Mojej siostrze śni się świat bez granic. Nie ma Niemców, ani ruskich, jest jeden wspólny glob. Planeta. Little Girl.