Wichrom potrzebna jest przestrzeń

MM wyraża nadzieję, że łapię oddech. Łapię jak łapię, ale czy go wypuszczam? Wszak wydech jest równie ważny, może nawet ważniejszy. Powietrze uchodzące z płuc wymiata z nich toksyny, wszelką smolistość i czerń. Wspomnienie kopniaka w brzuch oraz pięści na twarzy. Wstydu za kobiecość, wściekłości na własne łzy. Czego ryczysz?! wylatuje z ciała, boleśnie drapiąc gardło. Puste korytarze tętnic czekają na świeży tlen. 

Czarna dziura: owszem. Łapie, nie wypuszcza. Zasysa życie łapczywie, jakby go było za mało, jakoby nigdy dość. Pochłania światy i czasy, traumy i urazy, kopniaki, patriarchat. Leci w przestrzeń kosmiczną silne męskie ramię, leci głowa rodziny, leci żebro Adama. Mknie w czeluść prezes partii i gazująca policja. 

Kościół rozrywa na strzępy. Wygląda jak plakat aborcyjny faceta po zabiegu. Płaczą płaczki żałobne, jaka wielka szkoda! Ksiądz tak kocha dzieci, że każe im je rodzić. 

Łapiesz oddech? Zanim złapiesz, wypuść. Wyhucz, wykrzycz, wydudnij. 
Zmiana to wicher. 
Wichrom potrzebna jest przestrzeń. 

Wichrom potrzebna jest przestrzeń. Noemi Susenbach

Bikini

Życie to nie jest bukiecik fiołków. Prawa są twarde jak ocean. Jedyna szansa to unieść się ponad sztorm wysoko, wysoko i spojrzeć na to wszystko z góry.
A z góry widać, że…

Koniec świata, moi mili
UFO dla Bogini!
Trzynaście czach, a między nimi:
Bikini.

Bestia pruje oceany, z bieguna ciągnie wiatr 
Wicher jest magnetyczny
Liturgiczno-orgiastyczny
Sanitarno-epidemiologiczny

Apo-ka-li-pty-czny.

Raz-dwa-trzy 
Cała wanna krwi
W wannie leżysz ty
I myślisz: O Boże
co na siebie włożę?!

Koniec świata, moi mili
UFO dla Bogini!
Trzynaście czach, a między nimi:
Bikini.

W konkursie na najlepszy wiersz wygrywa: Cisza. 
Słowa wymyśla człowiek, żeby przekonać Boga, jakoby umiał kochać…

…w świątyni.
Gdzie właśnie przebywam.
I nie wierzę tak łatwo.
Pstryk i światło.

Palą się raczej świece
or-az-gaz
pieprzowy;
ofiary męki
wydają jęki
z urn narodowych.

Koniec świata, moi mili
UFO dla Bogini!
Trzynaście czach, a między nimi:
Bikini.

Ach, zapomniałabym!
O latającym dywanie zwijanym w niewidzialny turban o nazwie czapka covid-ka.
Podobno zabija mózg
Wciska się przez maskę PE/GAZ
wsiąka w skórę jak KWAS
a potem: szast, prast!
I nie ma starej w przedsionku nieba
do kościoła poszła
POSTĘPOWAĆ JAK TRZEBA.

Koniec świata, moi mili
UFO dla Bogini!
Trzynaście czach, a między nimi:
Bikini.

Dwieście pięćdziesiąt milionów lat temu…
jest wszystko po staremu.
Homo wirus to taka forma
co oddycha tlenem
i żeruje nocą
sens swego istnienia
wypełnia przemocą

Siedem długich fal
Żeglujemy w dal
Nic nas tu nie czeka
Ani pół
Ani ćwierć
Tylko śmierć
Człowieka.

© Noemi Susenbach

Bikini. Noemi Susenbach