Głęboki granat

Twórczość artystyczna, czyli to, co jest motorem postępu, że jeden z drugim dupę samochodem wozi na przykład, to właśnie jest uważane za rzecz niepoważną.

Jestem w trakcie tworzenia. I choć wszelkie argumenty są za tym, żeby pójść do lasu, bo:

  1. pogoda
  2. ruch na świeżym powietrzu
  3. zatem zdrowie
  4. na którym mi przecież zależy
  5. i wszystko inne.

– nie idę. Siedzę i gapię się zamalowane na głęboki granat płótno i toczę okrutną walkę z niecierpliwością, która każe mi NATYCHMIAST usiać granat srebrnym pyłem gwiazd.

I właśnie wtedy przychodzi mi ta myśl, że to jest niepoważne w ogólnym mniemaniu, a przynajmniej w mniemaniu, z którym miewam do czynienia. 

Nie mogę iść do lasu. Tak po prostu jest. Kiedyś uciekałam z angielskiego, choć:

  1. warto znać ten język
  2. nauczyciel był w cholerę przystojny
  3. wiele fajnych rzeczy się działo

– a ja nie. A ja na jezioro, na lód na jeziorze, daleko, hen.

Powiedzcie, że jestem chora.