TEN STAN

Co robi artysta, kiedy nie tworzy? – Pije! – powiecie. Nie zawsze. – Pali! Być może. Medytuje! Ha, ha, ha. No tak…

Na pewno się miota. Och, Boże, jak się miota! Miotanie to należy do tych beznadziejnych, niemających przyczyny, pozbawionych celu. Stan emocjonalny spławika w bezwonnej i bezsmakowej cieczy o pH równym zero.

Żadnych obietnic, że będzie lepiej. Żadnych zapewnień, że to chwilowe. Wokół bezkres mokrego horyzontu, a ty po uszy w niczym. Nie powiem, że łapiesz oddech, bo oddechu już nie masz. Właściwie, kto wie, czy nie oddychasz przez skrzela. Tylko czym? Czym?! Bo przecież nie tlenem, skoro tlen wszystek wraz z ostatnim wdechem wciągnięty. 

Deszcz, deszcz, deszcz, jakby wody było mało. Niesłusznie odstawiony na bocznicę wagon zna to najlepiej. On to rozumie. I niechby miał żal do losu. Niechby się pogodził. Ale nie, bo przecież jest jeszcze tyle, tyle, tyle… motyle…

Podczas śmierci człowiek szybko się uczy. Niedużo jest czasu do zmartwychwstania.