Akcja Lemur

Wielka sobota. Czyli wielkie urodziny kota. Tymczasem maraton twórczości, dzień po dniu czyjeś urodziny, prezentowy trans. Powstają obrazy. Najpierw UFO, potem Fryderyk, teraz akcja lemur. Jeszcze nie znam tytułu, ale Akcja Lemur korci. Trochę jak nazwa jakiejś absolutnie wyskokowej knajpy. Biorę. 

Śni mi się lot (tym razem samolotem), (?!) w chmurach. Myślę, że nic nie widać. Myślę jednak, że to nie jest problem, bo raz, że w powietrzu rzadko co lata, rzadziej niż jeździ po ziemi, a dwa: przyrządy, nawigacje. Ponadto jestem z Szamanem. Kwestia bezpieczeństwa z głowy. Nie chodzi więc o symbol patriotyczny w sensie mgły (śmierć o brzozę), ale o zupełnie coś innego… 

Muszę wracać do Akcji Lemur. Przypomina mi się Król Julian w Monte Carlo z patykiem w nosie. ”Teraz jestem zajęty!”

Pewnie sobie test wykonuje.