Stan emocjonalny Johna

Różnie bywa z dostępem do stanów emocjonalnych bohaterów literackich. Literatura, lustro rzeczywistości, pretenduje jednak do miana „pięknej” z jakiegoś powodu. Dzieje się tak choćby dlatego, że w rzeczywistości „bohater literacki” często stanowi przeciwieństwo tego miana i jest nikim innym, jak realnym tchórzem.

Jeśli chodzi o Johna, dostęp do jego emocji jest niemal dokładnie taki sam, jak dostęp do emocji statystycznego faceta, z pewnymi jednak wyjątkami. Otóż John kryje pod swoją papierową maską cały papierowy wachlarz uczuć, a sam papierowy wachlarz macha się tu i tam i właściwie niczego nie zakrywa. Wszystko jak na dłoni. Zatem John, jak każdy facet, jest zmartwiony. Zatroskany bardzo. Z przejęciem coś tłumaczy. Żeby wyjaśnić. I ma nadzieje (tak, ma!), że zostanie prawidłowo zrozumiany. Mimo różnic płci. O gatunku nie wspomnę. 

Maya po kobiecemu. Słucha jednym uchem. Jedną nogą przy wyjściu. Jezu, jaki ty jesteś mądry, John. Straszna szkoda, muszę lecieć. Trzymam kciuki, pa!

Jest tu jeszcze ktoś. Ktoś, kogo niby nie ma, wszak pusty fotel, a jednak niezaprzeczalnie istnieje. Swoje istnienie dowodzi istnieniem samego Johna, że o Mai nie wspomnę. I tak się składa, że ten ktoś jest kobietą. 

Sorry, John.