Miami

Podróż do Miami wciąż trwa, ponieważ, jak mawiają ludzie oświeceni: droga jest celem, podróż to właśnie Miami.

Wieje tak, że wywiewa z głowy poglądy, człowiek patrzy przez okno w przestrzeń, w której bezładnie latają liście, kot by miał zabawę, ta myśl, jedna z nielicznych, zaczepiona o dendryt jakimś cudem zostaje, reszta znika. Jezu, jaka ulga, jakby ktoś posprzątał, ktoś bardzo bliski… ja?

W puste miejsca po zagładzie wprowadzają się nowe myśli. Jest ich niewiele, ale każda VIP. Lokują się wygodnie jak w pierwszej klasie, ach, przecież lecą do Miami! 

Wśród nich jest złota rybka. Rybka mieszka w żarówce, a celem jej życia jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy jest gdzieś w kosmosie jeszcze więcej światła. Bo coś jej mówi, że tak, choć w telewizji zaprzeczają, mówiąc, że to absurd. Słońce? – drwią. I dodają epitety pod adresem rybki: szur!, foliarz!

Ale gdy rybka zasypia, we śnie opuszcza żarówkę przez odpływ gwintu i tam, pokonując czarne korytarze nicości, z sercem na płetwie i ściśniętymi skrzelami, wreszcie odnajduje upragniony promień.