Déjà vu

Pisarze umierają powoli. Nie to, co gwiazdy rocka. Zamiast złotego strzału: operacje, worki, kroplówki i szeleszczące blistry przy łóżku. Nic, że pióro sprawne. Taki Pilch napisałby przecież niejeden chwytający za serce tekst piosenki dla niejednego narwanego w podskokach ku gardzieli śmierci gwiazdora. Z lekkością swojej rozedrganej parkinsonem ręki. A jednak świat porzuca geniusz i pozwala mu się rozpłynąć w nicość. 

A geniusz każdego mozolnego dnia swojego zmordowanego życia daje światu kolejną szansę. 

Déjà vu. Noemi Susenbach

La festa

Postanowienia noworoczne należy wdrażać w lutym. Najprędzej! Bo ogólnie (jak sama ich nazwa wskazuje) zupełnie legalnie można je inicjować w każdym momencie nowego roku. 

Tymczasem muzyka, taniec i w to mi graj, piękny Cyganie! 

La festa. Noemi Susenbach

Silva

Kocham siebie za pamiętnik. Pomysł, który przychodzi w dzieciństwie (napisy na całą stronę! opalanie brzegów! wklejanie opakowań po czekoladzie!) robi mi w życiu furorę. 

Dzieje z dziś:

Dostaję sms. Długi i źle napisany. Ok, nie oceniam. Budzący zastrzeżenia w kwestii poprawności stylistycznej. Oraz gramatycznej. Oraz prawnej. 

Treść jest zawiła, o coś chodzi z imieniem. Padają nazwiska osób o tym imieniu, niby że autorytetów: 1. nie znam, 2. nie znam, 3. piosenkarki, której nie znam. I, jak podejrzewam, pojęcia nie ma, że jej dane pojawiają się w tym esemesie. 

Dalej leci, że jestem najważniejsza. Wśród nich. Tych autorytetów. Choć wcale się tak nie nazywam. 

Mam na imię Noemi
I nikt tego nie zmieni
Poza Bogiem
Ha! 

Którym jestem ja.

Silva. Noemi Susenbach

Śliwka w czekoladzie

Fajna chwila. Gdy się zgadzam na to, żeby nic nie robić. Owszem, jest protest, ale bezskuteczny. Jedyne co, to nawałnica myśli: a może to, a może tamto?!

Ciało niewzruszone jednak ani drgnie, więc sorry. Śliwka w czekoladzie najwyżej.
A to akurat pod ręką. 

Śliwka w czekoladzie. Noemi Susenbach

Szczęśliwej drogi już czas

Pociąg zatrzymuje się w Korszach, diabli wiedzą czemu. Zmiana lokomotywy, zmiana trasy, węgiel skradli? Niektórzy wychodzą na fajkę, inni się boją, że nie zdążą. 

Zima, koła oblodzone, w przedziale mróz. Zawijam się w kożuch, zapadam się w zapach, odcinam od reszty świata.

Oczy spuchnięte, łzy na szczęście zamarzają, bo byłby potop. Płacz to mój problem, trudno go ukryć, trudno opanować, a wszystkich drażni. Tymczasem mam powód. Mianowicie z całych sił się staram, żeby mnie ktoś zaakceptował, wciąż muszę, jak w tej piosence: być taka, nie być taka, być taka, nie być taka… A pociąg stoi. Długo stoi. Wiele długich lat. A ja wciąż NIE TAKA. Czy to aby na pewno mój pociąg?

Gdy wreszcie słyszę ten gwizd
Pierdolę
Wychodzę 
Kartonik biletu wyrzucam po drodze 
Jedyne, co muszę, to żyć

Szczęśliwej drogi. Noemi Susenbach

Lupus

Podobnie jak wróżka
lub czarodziejka
wilk nie zostawia śladów

Chyba że krwi. 

Wiatr jej nie zmiecie
woda nie zmyje
czas nie uleczy.

Puch nietoperza robi furorę wśród wiedźm 

natomiast skóra wilka chroni
przed człowieczeństwem

Lupus. Noemi Susenbach


Skrzydła

Ten popiół jest we mnie. Tkwi w szpiku kostnym, w osi istnienia. Lekki jak puch pisklęcia, które wykluwa się z jaja. Skorupa nie pęka od razu. Opór wywołuje pierwszą w życiu emocję. 

Lęk. 

A co jak nie pęknie!? Przecież nikt nie mówi, że pęknie. Gorzej: nikt nie mówi nic i właściwie nie ma ma podstaw, by przypuszczać, że ktoś w ogóle istnieje. 

Ale skoro nie istnieje, to skąd u diabła wzięło się to jajo, skąd to, co zza jaja, po mozolnych uderzeniach dziobem, wreszcie wyziera?

TAKIE WIELKIE.

Skrzydła. Noemi Susenbach