Świat uwielbia drani

Rzucam palenie. Definitywnie. Jest to proces, który ma się zakończyć wygaśnięciem, tymczasem PŁONIE. Płonie Rzym naszych czasów. Włodarze tego świata zastępują Nerona w szaleństwie. Z inteligencją też idą w parze. Tylko im loczki zakręcić, wianek na łeb wsadzić i dać zapałki do ręki.

Fire!

Ogień ma oczyszczającą moc końca. Należy go puszczać na wichrze. A potem śmiać się, śmiać do opętania i patrzeć z góry jak wszyscy biegną we wszystkich kierunkach.

I’m a bad guy. Tak jest. Jestem draniem do potęgi i mówcie sobie co chcecie. Świat uwielbia drani. Bezwględna radość istnienia to powód do dumy. Jestem dumnym draniem i byle kto niech lepiej nie podchodzi.

Fire!

Ale jestem zła. Ale zła! A taka do tej pory byłam dobra. O Boże, co się stało? Co się porobiło? Gdzie ta milutka pacynka, co się tak grzecznie na wszystko zgadzała? Gdzie, ach gdzie? FUCK YOU ALL. Słyszałam ostatnio w piosence, spodobało mi się.

Fire!

Nie zależy mi. Nie zależy mi na niczym, stąd moja wolność. I moje draństwo niewybaczalne, bo jakże wybaczyć coś, czego wybaczenia się nikt nie domaga? Ha, ha, ha? Proszę bardzo. Nawet wolę. Żadnego przebacz.

Fire!

BaBa z PP uratowała życie człowieka. Przyszedł w nocy pobity, cały zakrwawiony, ujrzał ławkę i na niej zemdlał. Inny przechodził, zobaczył, zawołał karetkę. Nietrudno sobie wyobrazić, jak by się sprawy miały, gdyby tam była moja tabliczka „obiekt monitorowany”.

I’m a bad guy.

Idę zapalić.

Fire!

Ogień. Noemi Susenbach