Powiedzcie, że mnie nie ma

Nie można nie myśleć. Umysł jest tak skonstruowany, że myśli nieustannie, tak jak nieustannie czuje. Wszelkie próby niemyślenia, mozolne starania „medytacji” spełzają na wiecznych rozczarowaniach. Nie umiem nie myśleć. Nie umiesz, bo to niemożliwe. To tak, jakby żądać od oceanu, by stał się nieruchomy. Nie falował. Nie burzył się. Nie chlupotał. Zastygł.

Zamarzł.

Znikł.

***

Powiedzcie, że mnie nie ma. Po prostu. Nie urodziłam się. Świetna sprawa. Prywatki dalej grają, nikt po nocach nie płacze, nikomu nie jest przykro. 

Na angielski nie trzeba chodzić.

Dzieci nie trzeba rodzić. 

Nie trzeba ich wychowywać, po nocach nie spać – nie trzeba, nie ma co się w ogóle martwić. Tylko w przestworzach próżni latać i niczym pustkę w niezliczoną bezczasem nieskończoność nie sobie wypełniać. 

Nieistnienie. Całkiem znośna lekkość niebytu. 

***

Planeta w ogniu

Szatan Kometa budzi się, gdy poduszka mu płonie. 
Ja się budzę, gdy płonie mi ręka. 

A kiedy ty się obudzisz, Ziemio?